Dawne tradycje Wielkanocne Warmii

Zając obdarowujący dzieci słodyczami, postne śniadanie pierwszego dnia Świąt Wielkanocnych i smaganie panien jałowcową palmą - to niektóre zwyczaje tradycyjnych Świąt Zmartwychwstania Pańskiego na Warmii. Święta Wielkanocne na Warmii poprzedzał bardzo ścisły 40-dniowy post. Warmiacy powstrzymywali się od jedzenia wszelkich mięs, a z tłuszczów używano do sporządzania potraw wyłącznie oleju. Nie jedzono w ogóle nabiału, w tym i masła. Potrawy sporządzano głównie z warzyw, owoców i ryb. W środy i piątki Wielkiego Postu posilano się jedynie chlebem i wodą

Nic więc dziwnego, że Święta Zmartwychwstania Pańskiego po takim poście kojarzone były z wielkim ucztowaniem. W Wielki Piątek chłopcy biegali po wsi hałasując drewnianymi kołatkami, ogłaszając w ten sposób śmierć Chrystusa. W Wielką Sobotę palono najstarszy stojący we wsi drewniany krzyż, a węgielki pochodzące z ogniska miały być środkiem leczniczym na wszelkie choroby. Na Warmii nie było zwyczaju święcenia potraw. Niedzielę Wielkanocną należało przywitać kąpielą. Domownicy wstawali wcześnie rano i milcząc szli do strumyka lub rzeki, by się umyć. Chorym przynoszono wodę. Taka kąpiel miała przynieść zdrowie. Kropiono także bydło - na pomyślność.

Niedzielnym zwyczajem była także wczesna pobudka, bo "kto wstał wraz ze słońcem, mógł zobaczyć na nim skaczącego baranka, symbolizującego zmartwychwstałego Chrystusa". Po uzdrawiającej kąpieli warmiacy siadali do niedzielnego postnego śniadania. Jedzono twaróg, masło ulepione w figurkę baranka, razowy chleb upieczony w prostokątnej formie, jajka, słone ciasteczka w kształcie ptaków i inne, słodkie już, ciasta. Po postnym śniadaniu wielkanocnym, kolejne posiłki były już bardzo obfite i mięsne. Po długim poście w Wielkanoc jedzono dużo i tłusto. Dni świąteczne były czasem spotkań towarzyskich i rodzinnych oraz hucznych zabaw.

W pierwszy świąteczny dzień warmiacy chodzili po wsi z zielonym gaikiem, czyli ozdobioną gałązką albo z kogutkiem. Drewniany kogutek na kółkach był wożony od domu do domu przez młodych ludzi, którzy w przyśpiewkach przymawiali się do gospodyń o datki, jajka i słodycze. W drugi dzień świąteczny młodzi ludzie smagali się witkami jałowcowymi. Powodzenie panien można było poznać po śladach na ciele od uderzeń igieł jałowca zwanego na Warmii kadykiem. Od smagania dziewczyna mogła wykupić się kraszanką. Innym zwyczajem Wielkanocnego Poniedziałku był zając przynoszący słodycze. Z utęsknieniem czekały na niego grzeczne dzieci. W zależności od pogody zając zostawiał słodkości w domu albo na podwórku.

Dla zainteresowanych o tym jak wyglądały kary w dawnym Biskupcu

Do 1772 roku stała na rynku w Biskupcu klatka na obrotowej podstawie. Zamykano w niej przestępcę i coraz to ktoś okręcał klatkę, co wywoływało wybuchy śmiechu wśród zgromadzonych na rynku. Na karę pręgierza i zamknięcie w klatce skazywano oszczerców, oszustów i złodziei.

Za przestępstwa popełnione przeciwko Kościołowi i wierze katolickiej karano tzw. pokutnicą. Była to żelazna obręcz, którą zakładano na szyję. Przyrząd taki znajdował się swego czasu w przedsionku Biskupieckiego kościoła. Karę tę zniesiono w 1794 roku.

Małpolud z Węgoja czyli tajemnica figurki

Niezwykle interesująca historia związana jest z odkryciem niewielkiej figurki małpoluda z Węgoja. W 1994 r. Grzegorz Jankowski - uczeń szkoły w Węgoju - wraz ze swym ojcem wykopali na głębokości 3 metrów ośmiocentymetrową, ciemnołososiową, ciężką figurkę przedstawiającą małpę / małpoluda.

Nauczycielka miejscowej szkoły - Pani Teresa Kacperska - dostarczyła ją do Działu Archeologii Muzeum Warmii i Mazur. Jak dotychczas specjaliści nie określili ani pochodzenia, ani wieku figurki. Opinie ekspertów są bardzo podzielone: niektórzy uznali ją za współczesny falsyfikat, inni szacowali jej wiek na aż 12 tys. lat (!).

Gdyby potwierdziła się druga z hipotez, byłoby to znalezisko o ogromnym znaczeniu.

Centrum Prus

Czy wiecie, że niedaleko miejscowości Labuszewo znajdował się kamień, który stanowił centrum Prus.

Historyczna granica

Przez Gminę Biskupiec przebiegała historyczna granica pomiędzy Warmią i    Mazurami.

Żurawi Raj

Na użytku ekologicznym o nazwie "Zlotowisko Żurawi" gromadzi się nawet do 2500 tych osobników.

Wilki

Wśród wielu ssaków stwierdzonych na terenie gminy zaobserwowany został wilk.

LEGENDA O JEZIORZE DADAJ

Dawno temu na pięknej Warmii błyszczącej lazurowymi taflami jezior, szumiącej ogromnymi borami, rozśpiewanej chórami ptaków, w pobliżu Biskupca, żył ubogi, lecz bardzo dobry chłopak o imieniu Krystek. Mieszkał samotnie w swojej małej chatynce, marząc o pięknej żonie, dzieciach i dostatku.

Pewnego dnia odwiedził go nieznany starzec, który, znając marzenia chłopca, obiecał je spełnić. Postawił jednak warunek, by pomimo bogactwa pozostał sobą. Oszołomiony Krystek poprzysiągł spełnić obietnicę. Z nastaniem świtu ujrzał przed chatą śliczną, młodą dziewczynę o imieniu Dadaj i wóz pełen złotych i srebrnych monet. Chłopak nie mógł uwierzyć swemu szczęściu i podług obietnicy pomagał biednym, jak tylko mógł. Jednak z biegiem lat zapomniał o danej starcowi obietnicy. Stał się zachłanny, podejrzliwy i skąpy. Biedni ludzie, zrażeni niegościnnym przyjęciem, przestali doń przychodzić.

W domu zapanowała cisza a żona posmutniała, nawet chwilami popłakiwała. Któregoś dnia wyznała, że będzie musiała odejść, gdyż małżonek nie dotrzymuje obietnicy. Jednak butny Krystek śmiał się z przestróg żony.Nagle zerwała się straszna wichura, słychać było jedynie nawoływania: Dadaj, Dadaj!!!. Kobieta, słysząc swoje imię, wybiegła a za nią pobiegł przerażony Krystek. Zauważył białego rumaka, na którym siedział starzec trzymający w objęciach zapłakaną Dadaj.

Mimo błagań i zaklęć starzec nie zwrócił mu żony. W pewnej chwili pędzący koń z siedzącymi na grzbiecie ludźmi, wpadł w głęboką rozpadlinę. Z niej wytrysnęła szerokim strumieniem woda, z której powstało przepiękne jezioro, noszące nazwę ukochanej Krystka - Dadaj.

(na podstawie tekstu Zofii Zymler - Hansowej ze zbioru pt. "Nowy kiermasz bajek")